top of page




Kozmo




O tym jak to profesory idą na tory...
"I niejeden odwrócił się od życia by przy jednym źródle nie pić z brudnymi poganiaczami wielbłądów": Czy mózg ludzki wyewoluował w zbyt przerośniętą formę i ona go zgubi (cywilizacja zje się sama i będzie Armagedon). A może nadwrażliwy mózg profesorski to zbyt ciężkie jarzmo, jak przerośnięte poroże pierwotnego jelenia, które doprowadziło do jego wymarcia... Czy zatem profesory umierają na profesorstwo? Może profesory wymrą pierwsi... Reszta ludzkości z głupoty. Ja jeszcze ni


Idą ludzie Babilonu
Droga w dół, którą płodzi uległość z płytkości myślenia ludzi (jeszcze gorzej, gdy głębokie mają tylko własne poważanie). Spróbuję nieco wyjaśnić o co mi tutaj chodzi... Generalnie, o ostrzeżenie przed nadmierną ufnością i uległością z lenistwa, tylko jeśli masz "wnętrze", czyli ruszasz mózgiem, masz jeszcze jakiś wpływ na rzeczywistość. W przeciwnym wypadku będziesz jak liść na wietrze, czy owca hodowlana nieświadomie idąca prosto "do nieba". Wszyscy jesteśmy napiętnowani ba


MUZYKA ZIEMI czyli: zwierzę jako "filozof" i filozof jako zwierzę
Zwierzęta kierują się instynktem, są bardziej posłuszne ich świadomość bliższa "bogu", człowiek jeśli chce do "boga" zbliżyć musi robić to za pomocą umysłu, np. po pierwsze zdać sobie sprawę z tego, iż jest zwierzęciem... Po drugie: Arystoteles powiedział: Żeby żyć samotnie trzeba być zwierzęciem, albo Bogiem. Trzeba być jednym i drugim-dodał Nietzsche. Ale co to wszystko znaczy? Mniej więcej tyle, AŻ TYLE, co napisałem w pierwszym akapicie! Czyli wmyślając się w świat człowi
bottom of page