



Kozmo



​​​​​​​
KOZMO-GONIA, CZYLI AGONIA KOSMOSU
​
W prosty sposób "narysujÄ™" jak widzÄ™ Å›wiat, na etapie na jakim siÄ™ on znajduje i dlaczego tak podobny jest on piekÅ‚u.
Otóż dawno, dawno temu Å›wiat-natura byÅ‚ czÅ‚owiekowi obcy, zimny, srogi, piÄ™kny, krótko mówiÄ…c: dziwny (notabene, sÅ‚owo: dziwny, ma ten sam źródÅ‚osÅ‚ów co anglieskie: divine-czyli boski, czy ogólno-indoeuropejskie: dios-czyli bóg, tak jeszcze przykÅ‚adowo stÄ…d Å‚aciÅ„skie: deus czy imiÄ™ greckiego króla bogów: Zeus). Tak oto czÅ‚owiek zaczÄ…Å‚ budować domy i coraz bardziej odgradzać siÄ™ od tego Å›wiata, tak by przeżyć, tak by byÅ‚o mu proÅ›ciej, wygodniej. Tak oto aż do dzisiejszego etapu cywilizacji... W miÄ™dzy czasie zaczÄ…Å‚ budować koÅ›cioÅ‚y chrzeÅ›cijaÅ„skie, aby odgrodzić siÄ™ także od zjawiska Å›miertelnoÅ›ci duszy. ReasumujÄ…c, Å›wiat dzisiejszy, czyli dom czÅ‚owieka-cywilizacjÄ™, porównaÅ‚bym do klosza pod którym żyje wiÄ™kszość rodzaju ludzkiego, w centrum tego klosza znajduje siÄ™ kupa gówna-zwie siÄ™ ona pieniÄ…dze, a ludzie jako muchy pod tym kloszem fruwajÄ…, im bliżej tego gówna tym "lepiej"... Im dalej i bliżej powierzchni tego klosza, dalej nawiasu spoÅ‚eczeÅ„stwa tym "gorzej", tym dalej od gówna i niebezpiecznie blisko koÅ„ca bycia pod "protekcjÄ…", tego klosza, tym bliżej piekÅ‚a... Ale, czy aby na pewno piekÅ‚a. Raczej owego obcego, zimnego, srogiego, piÄ™knego-dziwnego Å›wiata zewnÄ™trznego, o którym byÅ‚a mowa na poczÄ…tku. Dla tego Å›wiata, zwanego przez ludzi spod klosza- piekÅ‚em, ów klosz protekcji z kupÄ… gówna w Å›rodku-pieniÄ™dzmi, ów klosz jest ledwie jak baÅ„ka mydlana, kÅ‚amstwo i Å›ciema. I ta baÅ„ka mydlana w koÅ„cu pÄ™knie, gdy do gÅ‚osu dojdzie pierwotny Å›wiat spoza tej baÅ„ki. Gdyż ów Å›wiat nie jest już Å›ciemÄ…-on jest PRAWDZIWY. Tutaj urwÄ™ już wÄ…tek, ale dodam, że gdyby miaÅ‚a powstać nowa ludzkość i nowy dom czÅ‚owieczy, jakiÅ› nietzscheaÅ„ski nadczÅ‚owiek, to miarÄ… jego nadczÅ‚owieczeÅ„stwa byÅ‚oby to ile ze srogoÅ›ci, zimna, obcoÅ›ci byÅ‚by w stanie przyjąć na klatÄ™ nie umierajÄ…c, ale także ile w stanie byÅ‚by przyjąć piÄ™kna Å›wiata nie Å›lepnÄ…c, gdyż ów Å›wiat prawdziwy spoza klosza jest zbyt piÄ™kny na ludzkie miary.
​
W filozoficznej części tej strony, opowiadam i UDOWADNIAM i rozwijam temat, dlaczego ta wizja świata, tak podobnego piekłu, jest prawdziwa. OPISUJĘ też świat spoza klosza-bańki na ile jestem w stanie to zrobić jako istota ludzka (mikrokosmos). Oczywiście, na opowiadaniu się nie kończy... Są tam też ilustracje mojego autorstwa... Tutaj chciałem nadmienić, że z czasem tych mutli-medialnych ilustracji zrobiło mi się nieco za dużo i może to wyglądać jako coś w rodzaju "video-bloga", ale chodzi tutaj przede wszystkim o to co zawierają teksty.
​
A propos ilustracji, resztÄ™ strony stanowi zbiór mojego dorobku "artystycznego". Wszystko na stronie Å‚Ä…cznie z samÄ… stronÄ… jest mojego autorstwa, poza sytuacjami (dość czÄ™stymi), gdy robiÅ‚em wizualizacje do cudzej muzyki, do której nie roszczÄ™ sobie praw autorskich, i zawsze zaznaczam kto jest autorem.
Koniec wstępu.​
​​
​​P.S. Nie jestem ja bogiem, ale sÄ…dzÄ™, że wiem jak ten (bezosobowy) czart dziaÅ‚a. Jako ja i jako jeden czÅ‚owiek, to najwiÄ™cej co mogÄ™ zrobić dla Å›wiata to ostrzec, czy zadziaÅ‚ać jako "budzik filozoficzny". Jest to próba walki piórem (w niepiÅ›miennym spoÅ‚eczeÅ„stwie). Jest to swoista walka o przegrane... z racji tego co bezrefleksyjny ogóÅ‚ ma w gÅ‚owach. Z racji morza ignorancji nas samych. Dlatego też Nietzsche pisaÅ‚, że najwiÄ™kszym zarzutem wobec istnienia, jest rozbijanie siÄ™ o ludzi, a nie wobec Å›wiata. To morze ignorancji, brak podmiotowoÅ›ci istoty ludzkiej, czynnik ludzki, jest powodem stania Å›wiata na gÅ‚owie, do góry nogami. Dlatego też Nietzsche ukuÅ‚, prawdopodobnie, termin: przewartoÅ›ciowanie wszystkich wartoÅ›ci. Biada caÅ‚emu zjawisku życia, jeÅ›li to przewartoÅ›ciowanie nie nastÄ…pi, a najprawdopodobniej nie nastÄ…pi. Nazwij mnie teraz zÅ‚ym i szalonym, albo to co tu piszÄ™ "efekciarstwem"...
​
​​​